FOX (lisy)

Przeczytaj poniższy akapit, jeśli znalazłeś dziwne urządzenie z napisem “fox.sp3yor.net”

To urządzenie to nadajnik radiowy o bardzo małej mocy (mniej niż 1% mocy telefonu, który trzymasz w ręce). Jest to element zabawy terenowej dla radioamatorów, której celem jest odnalezienie ukrytego nadajnika – więcej szczegółów poniżej. Brzmi interesująco? Zajrzyj do zakładki “Kontakt”.

O co chodzi?

“Łowy na lisa” (ang. foxhunting), zwane mniej potocznie “radiolokacją amatorską”, to zabawa terenowa (i dyscyplina sportowa) polegająca na odnalezieniu ukrytego nadajnika radiowego o niewielkiej mocy. W odmianie sportowej zawodnicy przemieszczają się biegiem i szukają nadajników na czas. W zabawie – chodzi o satysfakcję z, po prostu, odnalezienia nadajnika.

Nadajniki – aktualny stan

NumerInfoSygnałStatus
1CW
432,1274 MHz

Cytadela, Poznań
Nośna 7 sekund, 13 s piknięć znak SQ3SWFDziała
2CW
432,0439 MHz

Cytadela, Poznań
Nośna 7 sekund, 13 s piknięć, znak SQ3SWF
Działa
3CW
432,1035 MHz

Cytadela, Poznań
Nośna 7 sekund, 13 s piknięć, znak SQ3SWFDziała

W przypadku używania odbiornika SSB, należy wstroić się co najmniej kilkaset Hz poniżej lub powyżej w/w częstotliwości CW.

Sprzęt do poszukiwań

Przykładowy zestaw – SQ3SWF. Quansheng UV-K5, dwa tłumiki SMA 20 dB, antena 3el yagi. Radio posiada firmware IJV, pozwalające na użycie software’owego tłumika, który bardzo pomaga przy poszukiwaniach z niewielkiej odległości (aczkolwiek nie zastąpi fizycznego obniżenia siły sygnału).

Sprzęt lokacyjny Krzysztofa SP3IZN. Komercyjnie dostępna antena Yagi (również 3 elementy), regulowany tłumik 0..60 dB oraz Quansheng.

Pomimo niskiej ceny, Quansheng wyposażony w alternatywny firmware to dobry odbiornik RDF ze względu na wbudowany miernik siły sygnału. Po instalacji jakiegoś alternatywnego firmware, ma możliwość wyświetlania siły odbieranego sygnału (RSSI) w decybelach z rozdzielczością 1 dB, gdzie w klasycznym mierniku 1 “S” to aż 6 dB. W ten sposób dużo łatwiej ustalić kierunek z którego przybywa do nas najsilniejszy sygnał.

Chcesz pokazać światu swój ekwipunek do poszukiwań? Odezwij się!

Technika

Podstawowe wyposażenie do radionamierzania to po prostu dowolny odbiornik, działający oczywiście na interesującej nas częstotliwości, nawet taki wyposażony w fabryczną antenę “gumówkę”. Taka antena cechuje się (w przybliżeniu) dookólną charakterystyką promieniowania, więc zadanie jest o tyle utrudnione, że słyszymy sygnał, ale nie jesteśmy w stanie łatwo określić kierunku z którego nadchodzi. Dodatkowo, przez to, że antena odbiera sygnał ze wszystkich stron, wyraźnie odczuwalny jest efekt wielotorowości, tzn. oprócz sygnału który dociera bezpośrednio z nadajnika do anteny, odbieramy jeszcze odbicia od podłoża i innych obiektów w naszej okolicy. Sygnały te nakładają się konstruktywnie lub destruktywnie. Powoduje to, że siła sygnału mocno zmienia się w trakcie, gdy zmieniamy położenie odbiornika. Przypomina to tzw. efekt mobilowy. Z tego powodu, aby uzyskać względnie rzetelny pomiar natężenia, należy trochę poruszać odbiornikiem i uśrednić uzyskane rezultaty.

Po takiej operacji wiemy “mniej więcej” jak mocno odbieramy sygnał w danym punkcie terenu, ale co dalej? Nie pozostaje nic innego jak wyruszyć w trasę i zmierzyć siłę sygnału w kilku innych punktach. Iść należy, co dość oczywiste, w stronę rosnącego sygnału, aż, po nitce do kłębka, natrafimy na nadajnik. W teorii brzmi to łatwiej niż w praktyce, gdyż z pewnością trafimy na sytuacje, gdzie przez jakiś czas, pomimo zmniejszania naszej odległości od źródła sygnału – siła odbieranego sygnału spada, z powodu przytoczonych wcześniej odbić.

Bardzo dobrym sposobem na pozbycie się problemów z odbiciami jest zastosowanie anteny, która odbić nie odbiera (takich w praktyce nie ma) – lub, odbiera je znacznie słabiej, niż antena dookólna (takie są). Oczywistym wyborem dla pasm 2m i 70cm jest antena typu Yagi. Już krótka, dwuelementowa antena zapewni znaczną redukcję sygnału odbieranego bokami i tyłem:

Powyższy zrzut pochodzi ze strony doskonałego projektanta anten, DG7YBN. Górna grafika przedstawia charakterystykę w płaszczyźnie elewacji (tzn. góra-dół) dla anteny trzymanej elementami poziomo, a dolna – azymutu (lewo-prawo). Trzymając antenę poziomo, w teorii uzyskujemy dużo “ostrzejszą” charakterystykę.

Sprawdźmy jak sprawować się będzie trochę dłuższa antena pięcioelementowa, również wg. konstrukcji DG7YBN:

Jest dużo lepiej – przy odchyleniu o 45 stopni od źródła, sygnał spada aż o 10 dB w azymucie (5 dB dla krótkiej ant. 2 el) i 5 dB w elewacji (zaledwie 1 dB dla 2 el). Czysty zysk – im dłuższa antena, tym mniejsze odchylenie w bok jest potrzebne, aby uzyskać znaczne obniżenie siły sygnału. Dodatkowo, bardzo mocno ograniczamy odbiór sygnałów odbitych, docierających do naszej anteny tyłem lub bokiem. Ograniczeniem praktycznym są fizyczne rozmiary anteny – poruszanie się w terenie, szczególnie zalesionym, z anteną o długości powyżej 1 metra (czyli 4 elementy na pasmo 2 m lub 7 elementów na 70 cm) jest wysoce niepraktyczne. Decydując się na długość 50 cm, jesteśmy ograniczeni do 4-5 el. na 70cm i 3 el. na dwójkę.

Będąc wyposażonym w odpowiednią antenę kierunkową, jesteśmy w dużo lepszym położeniu. Możemy skierować antenę w stronę z której dociera do nas najsilniejszy sygnał. Nie musi to oznaczać, że kierujemy się w stronę nadajnika. Bezpośrednia ścieżka może być przesłonięta, a my możemy kierować się w stronę odbicia, warto więc co jakiś czas kontrolnie “przeskanować horyzont” w poszukiwaniu maksimum. Dobrą opcją jest też triangulacja, czyli szukanie maksimum sygnału z kilku lokalizacji, wykreślenie na mapie linii w kierunku maksimów, a następnie udanie się w miejsce ich przecięcia.

Namierzyliśmy źródło, zbliżyliśmy się do niego, i co dalej? Jeśli S-metr zamknął skalę, a dla nadajnika o mocy kilkudziesięciu miliwatów jest to możliwe już z kilkuset metrów, koniecznie należy wyposażyć się w tłumik. Najwygodniejszą opcją jest tłumik regulowany, pozwalający jednym ruchem obniżyć siłę sygnału na wejściu. Tanią i łatwo dostępną (ale mniej wygodną) alternatywą są tłumiki koncentryczne SMA, oczywiście trzeba wtedy poświęcić kilka sekund na odkręcenie przewodu, wkręcenie tłumika i przykręcenie przewodu. O tyle dobrze, że zazwyczaj zbliżając się do źródła sygnału, taką operację wykonuje się raz w trakcie całych poszukiwań.

W teorii używając odbiornika z odczytem RSSI, tłumik nie jest aż tak potrzebny – nie występuje zjawisko “zatkania” S-metra w pozycji maksymalnej. Odczyt siły sygnału w jednostkach decybelowych rośnie ciągle w miarę zbliżania się do źródła sygnału, sugerujemy się wtedy nie tyle poziomem sygnału audio, gdyż ten w promieniu kilkuset metrów wokół nadajnika będzie idealny, co odczytem z wyświetlacza.

Większość radiotelefonów ręcznych FM nie oferuje zbyt szerokiej gamy modulacji, niektóre modele dają nam do dyspozycji AM, który nie jest zbyt przydatny w radionamierzaniu. FM za to nadaje się świetnie, przez to, że przy braku sygnału, demodulator FM generuje głośny szum. Im więcej sygnału, tym mniej szumu, szybko można się więc nauczyć naturalnego podążania w stronę “minimum szumu”. W sytuacji blisko nadajnika, trzeba pomóc sobie w uzyskaniu szumu, obniżając wejściowy sygnał tłumikiem.

Alternatywą jest poszukiwanie z wykorzystaniem odbiornika SSB, jak FT-817, IC-705 czy.. Quansheng z alternatywnym firmware. W przeciwieństwie do FM, brak sygnału to cichy szum, a im mocniejszy sygnał, tym głośniejsze audio na wyjściu – do pewnej granicy, gdzie zaczyna działać AGC, dbając o nasze bębenki. Wtedy podkręcamy tłumik i szukamy dalej.

Dedykowany sprzęt (antena, tłumik) znacznie ułatwia zabawę, ale mając tylko ręczniaka z fabryczną anteną, też możemy się świetnie bawić. Wiele odbiorników ma wbudowany tłumik, który można włączyć w opcjach urządzenia, warto to zrobić aby przesunąć wskazania S-metra ze skrajnie prawych pozycji – bliżej środka.

W miarę zbliżania się do źródła, kiedy miernik siły sygnału pozostaje ciągle na maksymalnym wskazaniu, alternatywą dla tłumika jest użycie anteny o b. małym zysku, np. kawałka drutu o długości kilku cm, lub całkowite odkręcenie anteny i, jeśli jest taka potrzeba, lekkie dotknięcie palcem pinu w gnieździe antenowym.

Teoria poszukiwań może brzmieć bardziej skomplikowanie niż wygląda praktyka, która w znacznym stopniu opiera się na wyuczonej intuicji i “czuciu”. Do zabawy, więc! 🙂

/sq3swf